Bezglutenowe blogi i książki

Pomyślałam, że podzielę się z Wami stronami, na których się wzoruję i z których podkradam pomysły. Są też takie, z których próbowałam wielu przepisów i przygotowanie ich kończyło się klapą.
Najważniejszą stroną dla każdej osoby na diecie (lub tej, która zajmuje się organizowaniem życia osoby na diecie) jest strona Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. Jest to kopalnia wiedzy, przepisów prawnych, sprawdzonych informacji, życzliwych osób i oczywiście przepisów na dania bez glutenu. Towarzystwo działa prężnie, publikuje informacje o producentach i produktach bg, o restauracjach i miejscach przyjaznym osobom na diecie, organizuje konferencje, wydaje fachowe publikacje i, co najważniejsze, tłumaczy na czym polega dieta. Działa prężnie forum, na którym forumowicze dzielą się doświadczeniem, pomysłami i dobrą radą.
Polskie blogi na które warto zajrzeć:
Strony anglojęzyczne, są to strony do czasopism bezglutenowych:

Blogiem, z którego korzystam najczęściej, a nawet kupiłam książki, jest strona Nicole Hunn. Bardzo często korzystam z jej mieszanek, np. Cup4Cup. Nie zawsze przepisy kończyły się sukcesem, ale była to "wina" miar - moje miarki mają rozrzut od 237 ml do 250 ml. Teraz używam jednej miary 237 ml. Dokładnie opisuje proces przygotowania potraw. Każdy etap przygotowania jest dokładnie opisany. Autorka dzieli się wskazówkami, udziela porad, często odpowiada na pytania. Jest nawet osobny post z najczęstszymi pytaniami i odpowiedziami na nie. Nicole Hunn na blogu zamieszcza głównie przepisy na wypieki - znajdziemy u niej receptury na chleby, bułki, ciasta, batoniki, ciasteczka, mufinki i więcej.
Autorka przy każdym przepisie podaje odnośnik do mąki, której użyła. Zazwyczaj jest to jej mieszanka mąk. Ja używam dwóch jej mieszanek. Uważam, że są dobre i można je przygotować w domu bez większego problemu. Pomijam gumę ksantanową, pektyn używam zwykłych, takich do przetworów.
Bardzo ciekawy jest też blog Carli Spacher. Mieszanka mąk do naleśników jest z jej bloga. Również ten przepis na naleśniki jest jej autorstwa. Blog zawiera sporo przepisów, są one podzielone na te bez jajek, mleka, kukurydzy. Oprócz przepisów można znaleźć ciekawe artykuły, odsyłacze do ciekawych stron. Przeszkadza mi mało czytelny wygląd strony.
Nowym blogiem z którym nie zdążyłam się zapoznać, ale korzystałam z dwóch przepisów autorki jest Ginger Lemon Girl.

Zaczęłam też pisać o książkach, które są moim zdaniem dobre i o tych, które mogłyby być lepsze i których nie polecam. Wiem, że literatura o kuchni bg jest droga, a skoro ja już te książki kupiłam, to mogę się podzielić z Wami wrażeniami. Część pozycji mam po polsku, część (zdecydowana większość) po angielsku.
Jeżeli jesteście zainteresowani recenzjami książek to dajcie znać.
Moją pierwsza książką była pozycja Carol Fenster Dieta bezglutenowa 250 przepisów. Cena książki się nie zmieniła przez 10 lat - nadal kosztuje 25-26 zł.  Jest to mała książeczka z różnymi przepisami - od pieczywa, przez słodkości, po mięsa, sosy i ryby. Autorka jest Amerykanką, dlatego też mąki, które wykorzystuje w przepisach to mąka ziemniaczana, mąka z sorgo, bobu, często występują w przepisach granulki lecytynowe. Na początku byłam przerażona, nie wiedziałam czym zastąpić te mąki. Lecytynę znalazłam w sklepie ze zdrową żywnością. Teraz już wiem, że mąkę z sorgo mogę zastąpić mąką z ryży brązowego, z bobu - np. z cieciorki. W przepisach na wypieki królują suszone drożdże, melasa, żelatyna, mleko w proszku, wspomniane granulki lecytynowe. Autorka podaje adresy sklepów, gdzie można kupić produkty bg; podaje listę rzeczy niedozwolonych w diecie, proponuje zamienniki. Oczywiście wiele rzeczy od czasu wydania książki się zmieniło (2005 r.), powstało wiele nowych sklepów, ale większość danych jest nadal aktualna. Główna miarą są szklanki (szkoda, że autorka nie podaje pojemności szklanki, nie wiem czy ma ona 250 ml czy 237 ml) oraz łyżki. Podane są również wartości odżywcze potraw - ilość kalorii, tłuszczy, białka, węglowodanów, sodu, błonnika i cholesterolu.
Przykładowy przepis z jej książki.


Paluszki chlebowe: (a raczej chlebki)

1 łyżka drożdży w proszku
75 g (1/2 szklanki, 1 szklanka 237 ml) mąki z białego (lub brązowego ryżu) +1 łyżka w razie potrzeby
65 g (1/2 szklanki, 1 szklanka 237 ml)1/2 szklanki mąki z tapioki
1 łyżka mleka w proszku
2 łyżki gumy ksantanowej (u mnie pominięta)
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka żelatyny
2/3 szklanki ciepłej wody (1 szklanka 237 ml)
1/2 łyżeczki cukru
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżeczka octu winnego
1/2 szklanki parmezanu

1 ubite białko do posmarowania
parmezan do posypania
zioła prowansalskie, sól czosnkowa do posypania

Przygotowanie:

W niewielkiej miseczce wymieszałam wodę z oliwą i octem. W większej misce wymieszałam suche składnik (oprócz 1 łyżki mąki) i i miksowałam na niewielkich obrotach wlewając powoli wodę. Zwiększyłam obroty i ubijałam ciasto przez około 2 minuty. Jeżeli ciasto wydaje Ci się zbyt rzadkie, tak jak mi, dodaj 1 łyżkę mąki (lub więcej). Za pomocą rękawa cukierniczego próbowałam uformować paluszki. Niestety, ciasto było zbyt rzadkie a ja zrobiłam zbyt dużą dziurkę.  Zamiast paluszków wyszły nam placki parmezanowe. Piekłam je w 200 st C przez 25 minut.
Smacznego!
Gdybyśmy upiekli paluszki wg Carol Fenster (tzn. z gumą ksantanową, bez dodatkowej mąki) każda porcja miałaby:
85 kcal; 3 g tłuszczu; 3 g białka; 13 g węglowodanów; 192 mg sodu; 3 mg cholesterolu; 1 g błonnika







Etykiety: , ,