Bezglutenowy pasztet do smarowania



Świeży, pachnący chleb, jeszcze ciepły, masełko i domowy pasztet, który możemy rozsmarować na kanapce. Pomidor, ogórek małosolny, zielona cebulka... Mmmm... Jeszcze niedawno zastanawiałam się czy jest możliwe przygotowanie takiego smarowidła. Zaryzykowałam, zrobiłam i żałuję, że przygotowałam go tak mało. Cieszy mnie też fakt, że zawartość słoiczka posmakowała mojemu wybrednemu synkowi. Aczkolwiek obiecałam, że następny będzie o smaku... keczupowym!
Im więcej dodamy warzyw tym lepiej, czasami dodaję grzyby - pieczarki lub suszone grzyby, tym razem nie miałam. Ilość i rodzaj warzyw zależy od naszych od takie jakie lubimy i jakie mamy w domu. 
Ten pasztet zrobiłam przy okazji pieczonego pasztetu drobiowego. Odłożyłam tylko część surowej masy, zmiksowałam w blenderze na gładką masę, przełożyłam do słoiczków i zapasteryzowałam.
Pasztet jest miękki, łatwo się rozsmarowuje zaraz po wyjęciu z lodówki.
Tutaj w wersji delikatniejszej (bez cebuli, czosnku) (klik)



Składniki:

około 450 g surowej masy na pasztet (np takiej) lub 

1/2 kurczaka
ok 200 g wątróbki drobiowej
1 średnia marchewka
1 duża cebula
1 czerwona papryka
1/2 główki czosnku
majeranek, sól, pieprz w ziarenkach, kolendra, kozieradka, liść laurowy, ziele angielskie, ulubione zioła (u mnie bouquet garni)
1/2 szklanki wody lub bulionu
1 jajko

Przygotowanie:

Jeżeli pasztet robię od podstaw to:

Warzywa obieram, myję, kroję na mniejsze części.
Z mięsa ściągam skórę, zostawiam na skrzydełkach, bo z nich nie umiem ściągnąć bez szkody dla siebie... Układam warstwowo warzywa, mięso, zioła i przyprawy w naczyniu. Wlewam wodę, przykrywam naczynie i duszę mięso. Zależy od dnia - albo w piekarniku w 165-175 st C albo na gazie na małym ogniu około 1,5-2 godziny. Moim zdaniem im dłużej i w mniejszej temperaturze mięso się dusi tym potem pasztet jest smaczniejszy.
W międzyczasie oczyszczam ze wszystkich błon i innych dziwnych rzeczy wątróbkę. Ładną osuszam i smażę na 1 niecałej łyżce rozgrzanego oleju.
Zimne mięso obieram z kości, chrząstek, skóry (jeżeli gdzieś została), błonek, itd. Mielę razem z warzywami i wątróbką w maszynce. Płyn, który został po duszeniu mięsa przelewam przez sitko i dodaję do masy mięsno-warzywnej. 1 jajko ubijam. Najlepiej ubić osobno białko i żółtko, ale czasami żółtko wpada nam do białka i ubijamy razem. Dodajemy jajko do masy mięsnej i mieszamy.

Mięso przełożyłam do malaksera, zmiksowałam wszystko na gładką masę. Pasztet przełożyłam do wyparzonych słoiczków (około 120 ml) i pasteryzowałam je przez około 45 minut. Wystudzone przechowywałam w lodówce.
Smacznego!

Etykiety: , ,