Toskański chleb


Nie mogę przestać piec chleb. Prawie codziennie zjadamy pachnący bochenek, który wyciągam z piekarnika. Wtedy myślę sobie, że gdybyśmy mieszkali w Polsce mogłabym wybudować piec chlebowy przy domu, tutaj nie ma szans... Nie mniej nawet w domowych warunkach można wyczarować smaczny i aromatyczny bochenek. Wiele z chlebów, które udało mi się upiec niczym nie różnią się od tych, które jako dziecko kupowałam w piekarni.


Zawsze lubiłam chleb, aczkolwiek były okresy, kiedy zjadaliśmy go bardzo mało. Co prawda zdarzało się, że wpadałam w szał pieczenia chlebów bezglutenowych, które potrafiliśmy zjeść na śniadanie lub kolację jeszcze ciepłe, ale pieczenie chlebów glutenowych to zupełnie inny proces.
Fascynuje mnie fakt, że z niewielkiej ilości drożdży może wyrosnąć wspaniały bochenek chleba, że w zależności od tego jak długo chleb rośnie, odpoczywa zależy jego smak, miąższ, skórka. Jak każdy składnik, temperatura na siebie wpływają.


Dzisiaj upiekłam szybki chleb toskański, który z zasady nie powinien zawierać soli. Nam dorosłym smakuje taki niesłony, zwłaszcza z solonym masłem, ale moje dzieci nie bardzo lubią taki chleb. Dlatego ja dodałam sól. Za pierwszym razem dodałam też cukier, ale później pomijałam ten składnik.
Ten chleb autor proponuje piec po prostu w piekarniku i ja piekłam najpierw na blaszce, potem na kamieniu, a ostatnio w żeliwnym garnku.
Przepis pochodzi z książki Bread 100 everyday recipes.
Duży bochenek pieczony na blaszce/kamieniu
Dwa małe bochenki

Składniki:
1 szklanka to 237 ml

520 g mąki chlebowej (3 2/3 szklanki) plus odrobina do podsypywania, im mniej tym lepiej
1 łyżka suchych drożdży (około 20 g świeżych)
szczypta soli
1 1/4 szklanki ciepłej wody plus 2-3 łyżki (ja uważam, że ciasto luźniejsze jest lepsze w smaku)
2 łyżki oleju (nie zawsze dodaję)

Przygotowanie:

W misce mieszam mąkę z wodą, dodaję drożdże i sól. Wymieszane składniki przekładam na stolnicę. Zagniatam ciasto, staram się to robić delikatnie ale stanowczo, całą powierzchnią dłoni, nie tylko palcami. Mniej więcej już uformowane ciasto lekko rozciągam i składam. Na początku ciasto się klei do stolnicy i do rąk, ale nie dosypuję zbyt dużo mąki, z czasem ciasto powinno się mniej kleić. Ciasto odstawiam w ciepłe miejsce, żeby odpoczęło. Po około 20 minutach składam ciasto - każdy róg nieznacznie podnoszę do góry i układam na reszcie ciasta. Robię to delikatnie, nie do oporu, nie rozrywam ciasta, nie sprawdzam jego wytrzymałości. Z ciasta formuję mniej więcej kwadrat lub prostokąt. Po kolejnych 20 minutach powtarzam czynność. Odkładam ciasto na kolejne 20 minut, żeby wyrosło, może to być już w tej formie, w której będziemy je piec. Ja natomiast lubię piec chleb w garnkach żeliwnych. Wtedy chleb rośnie mi osobno a garnek nagrzewa się w piekarniku.
Ten chleb jest doskonały i z garnka, i z blaszki, i z kamienia. Z garnka miał lekko mniej wypieczoną skórkę. Ale to moja wina, bo słabo ją skropiłam wodą, aczkolwiek sam garnek powinien wystarczyć. Możliwe, że zbyt szybko zdjęłam pokrywkę - po 15 minutach, myślę, że powinnam piec cały czas pod przykryciem, ewentualnie 5-7 minut ostatnie bez.
Jeżeli pieczemy bez garnka to nastawiamy piekarnik na 220-230 st C i wkładamy wyrośnięty chleb do pieca i pieczemy go 30-35 minut jeden duży, lub 20-25 minut 2 mniejsze bochenki. Jeśli pieczemy na kamieniu, wkładamy go do zimnego piekarnika.
Jeżeli pieczemy w garnku żeliwnym to wkładamy garnek z przykrywką do zimnego piekarnika, nagrzewamy piekarnik do 220-230 st C. Ja wkładam chleb na papierze do pieczenia. Jest mi tak wygodniej, nie boję się, że się poparzę, łatwiej jest mi go później wyciągnąć. Mimo że woda z chleba powinna wystarczyć do zaparowania chleba i wytworzenia chrupiącej skórki to ja zawsze skrapiam trochę chleb wodą. Szybko zamykam garnek, piekarnik i piekę chleb. Duży bochenek 30-35 minut a mniejsze dwa 20-25 minut. 
Najlepiej sprawdzić czy chleb jest gotowy stukając w niego od spodu - jak wyda taki przyjemnie głuchy odgłos, to wiemy, że już czas go wyciągać. 
Ja lubię piec chleby w garnkach żeliwnych z czystej wygody i lenistwa. Wiem, że tam mi się nie spalą, nie boję się, że wyschną, będą suche. Moją teorię potwierdził sam Ken Forkish, więc coś w tym musi być.
Ten chleb ma inną, prostszą metodę pieczenia. Więc jeżeli podoba Wam się ten chleb wizualnie i nie chce Wam się bawić w składanie chleba to następnym razem podam ten łatwiejszy sposób.
Smacznego!

Etykiety: , , ,