Pierogi bez glutenu

Po wigilijnej uczcie, gdzie najchętniej zjadałam pierogi, postanowiłam, że kolejny rok będzie rokiem pierogów. Moje dzieci już ze strachem w głosie pytają co na obiad i mają nadzieję, że odpowiedź będzie inna niż - pierogi! Za to mój mąż składa zamówienia na farsze i nadrabia zaległości.
Ciasto jest idealne (przynajmniej na razie). Próbowałam zamienić moją mieszankę mąk na kupną, która mi została sprzed świąt i nie był to dobry pomysł. Ciasto nie było tak elastyczne, kruszyło i łamało się przy sklejaniu. Dodałam więcej wody, nauczona doświadczeniem - gumy potrzebują więcej płynu, ale nic to nie pomogło. Tak więc mieszanki z zagęstnikami u mnie się nie sprawdziły tym razem.
Ciasto zalewam prawie wrzącą wodą. Jest ono ciepłe do ostatniego sklejanego pieroga. Gdzieś czytałam, że jest to ciasto z mąką parzoną.
Ja użyłam mieszanki Cup4Cup, pewnie można użyć każdej innej, byle nie z gumą.





Składniki:

1 szklanka mąki ryżowej (dosyć drobno zmielonej, ja kupuję w podobnych woreczkach, różnią się kolorem klik) + do podsypywania
1 2/3 szklanki Cup4Cup
1 szklanka prawie wrzącej wody
1 jajko
sól

Przygotowanie:

Ciasto na pierogi zaczynam przygotowywać w misce. Najpierw wbijam jajko, dodaję mąki, sól i na koniec wlewam wodę. Za pomocą łyżki mieszam składniki. Kiedy są mniej więcej połączone i mogę włożyć w ciasto, ręce zagniatam. Wykładam je na stół posypany mąką (zazwyczaj ryżową), formuję kulkę, przykrywam ją ściereczką. Odrywam kawałki ciasta i wałkuję je na wybraną grubość. Wykrawam kształt, nakładam farsz, sklejam. Jak nie chce się sklejać, bo np. za dużo mąki, możemy posmarować brzeg wodą.
Moje uwagi:
Ciasto trochę "ucieka" między palcami, nie jest bardzo zwarte i gęste. Ale jest odpowiednie do tego, żeby je wałkować i sklejać. Jeżeli wydaje nam się, że potrzeba dosypać mu mąki to róbmy to do kawałków oderwanych, nie do całego ciasta. Poza tym ciasto zabiera mąkę, którą jest podsypywane przy wałkowaniu.
Ciasto jest miękkie i elastyczne, łatwo się naciąga, nie rwie.
Doskonale znosi zamrażanie - na zdjęciu widać je ułożone na talerzu podsypanym mąką, chwilę "podsuszam" i chowam do zamrażarki. Następnie przesypuję do woreczków.
Świetnie się odsmażają już ugotowane.
Smacznego!

Etykiety: , , , , ,