Siekane mielone z łososia

Lubię kotlety z ryb. Moja mama nigdy takich nie robiła. Ja robię bardzo często - jest to jedyna forma ryby jaką zjadają moi chłopcy. Do tej pory traktowałam rybie mięso maszynką elektryczną, ale na pewnym blogu (nie pamiętam nazwy) a niedługo potem w jakimś czasopiśmie kulinarnym. Pomyślałam, że przecież często robię siekane mięsne mielone, dlaczego nie spróbować z rybą? A dokładniej z łososiem, który nadaje się idealnie. Przygotowanie może zajmuje troszkę więcej czasu, ale sprzątanie później jest mniej (nie lubie myć maszynki do mięsa!). Coś za coś.





Składniki:

świeży łosoś (u mnie około 0,5 kg)
1 jajko
2-3 łyżki byłki tartej
1 mała szalotka (lub inna cebulka)
pół pęczka świeżej mięty
pół pęczka świeżej kolendry (można pominąć lub dodać natkę pietruszki)
sól
pieprz

Przygotowanie:

Łososia pozbawiłam skóry, osuszyłam i pokroiłam na małe kawałeczki. Nie zależało mi na tym, żeby były równej wielkości. Natki i cebulkę drobno posiekałam i dodałam do ryby. Wbiłam jajko, dosypałam bułkę tartą, przyprawy i wymieszałam. Formowałam niewielkie kotleciki, które smażyłam na niewielkiej ilości oliwy. 
Smacznego!

Etykiety: , ,