Kluski, kopytka, gnocchi - bez glutenu

Z bułką tartą zasmażaną na masełku, z prawdziwymi skwarkami, polane masełkiem o lekko orzechowym smaku, z sosem mięsnym, odsmażane na patelni... Nigdy na słodko. Takie kluski, tudzież kopytka czy też gnocchi pamiętam z dzieciństwa. Dzisiaj podaję je najczęściej z sosem lub odsmażane na masełku. I nie ważne ile ich zrobię - zawsze musi zostać kilka do osdmażenia na kolację.
Proporcje składników są "na oko", ponieważ ilość mąki i jajek zależą od gatunku ziemniaka. Ważne jest wyczucie konstystencji ciasta. Musi być elastyczne ale nie rzadkie. Z autopsji wiem, że lepiej dać mąki za dużo niż za mało.


Składniki:

ugotowane ziemniaki (najlepsze są ugotowane poprzedniego dnia, ja najczęściej specjalnie gotuję więcej do obiadu)
1-2 jajka
1-2 szklanki skrobi ziemniaczanej (+troszkę do podsypania blatu)
sól
gałka muszkatołowa (opcjonalnie, my lubimy, jeżeli kopytka będą jadły z nami dzieci to z gałką ostrożnie)

Przygotowanie:

W dużym garnku gotujemy osoloną wodę. Ziemniaki mielimy lub przeciskamy przez praskę. Do ziemniaków dodajemy jajko, 1 szklankę mąki, odrobinę soli i świeżą gałkę. Zagniatamy ciasto i w miarę potrzeby dodajemy jajko lub/i makę. Ciasto dokładnie wyrabiamy przez chwilkę, niezbyt długo. Gotowe ciasto dzielimy na porcje i z każdej z nich robimy długi walec i kroimy na kluseczki dowolnej wielkości. Gotowe kluski wrzucamy do gotującej się wody, zmniejszamy ogień i czekamy aż wypłyną na powierzchnię. Staramy się ich zbyt często nie mieszać. Ja nie przykrywam garnka pokrywką. Kiedy kopytka się"odwrócą" - są gotowe.



Etykiety: , ,