Koncert życzeń :)

Kubuś - mój starszy syn, jest chory i niestety nie może chodzić do przedszkola. W związku z tym miał wyłączność w planowaniu dzisiejszego menu. Tak więc na pierwsze danie tradycyjna pomidorowa (udało mi się wynegocjować ryż, a nie makaron kaczuszki :)), a na drugie naleśniki z nutellą i bitą śmietaną... Mniam.... Muszę przyznać, że wybrał całkiem smacznie. Żeby dosłodzić mu nieco smutki tygodniowej nieobecności w przedszkolu były też muffinki czekoladowe. Do tego monte i uśmiech na jego buźce gwarantowany :)
Lubimy naleśniki. Ja też też lubię naleśniki - szybko się je robi a i składniki praktycznie zawsze mamy w domu. Chyba sto razy próbowałam spisać dokładne proporcje składników na ciasto naleśnikowe, ale to wyższa sztuka. Zawsze zaczynam standardowo, ale i tak pod koniec zawsze dolewam mleka lub wody, dosypuje mąki, i tak kilka razy. Wszystko to dlatego, że ilość mąki zależy od wilgotności powietrza, im dłużej też ciasto stoi tym bardziej robi się gęste. Zazwyczaj jednak do zrobienia naleśników potrzebuje:

ok. 1 szklanki mąki bg (ja używam bez skrobi pszennej)
po 1 czubatej łyżce mąki ryżowej, z amarantusa, masa harina (jeżeli nie mam, dosypuję mniej więcej tyle samo skrobi kukurydzianej lub mąki na jej bazie)
ok. 2,5 szklanek mleka (lub wody, czasem mieszam wodę z mlekiem)
2 łyżki oliwy lub oleju 
2-3 jajka
szczypta soli lub cukier (zależy czy do krokietów czy na słodko)

Wszystko miksuję na jednolitą masę. Ponoć prawidłowe ciasto na naleśniki musi "odpocząć" około 30 min. Po tym czasie zawsze dolewam wodę i dosypuję mąkę. Kiedy wreszcie ciasto ma idealną gęstość rozgrzewam patelnie i smażę.
Dzisiaj były z nutella i bitą śmietaną. Pycha.
Smacznego!

Etykiety: